sobota, 4 czerwca 2016

Małe pożegnanie

Kochani!

Projekt Londyn w Pigule dobiega końca. Studia zostały przeze mnie oficjalnie i szczęśliwie zakończone, a więc kończę również prowadzenie bloga. Mam dużo pomysłów na inne projekty, które pochłoną mnie zapewne w całości,

Wiem, że moje posty i emaile nie były tak regularne jakbym chciała, ale mimo wszystko mam nadzieję, że pomogły chociaż w jakimś stopniu i może zmotywowały niektórych z Was do podjęcia decyzji aby przyjechać i studiować w Londynie, bo jest to niepowtarzalne doświadczenie.

Dziękuję za śledzenie moich postów i życzę Wam wszystkim powodzenia podczas aplikacji i na londyńskich studiach!

Marta x

poniedziałek, 16 listopada 2015

Personal Statement - czyli jak się dobrze sprzedać

Cześć kochani!

W dzisiejszym poście, tak jak obiecałam, poruszymy temat Personal Statement (PS), czyli listu motywacyjnego, który musicie włączyć do Waszej aplikacji na studia w Londynie. Zaraz wyjaśnię Wam, co to w ogóle takiego jest ten cały PS, jak się zabrać do jego pisania, no i jak go podrasować tak, żeby maksymalnie zwiększył Wasze szanse na dostanie się na wymarzoną uczelnię. Zaczynamy!


1. Personal Statement - co to jest?



Personal Statement, czyli po polsku list motywacyjny, to nic innego, jak esej zbudowany z czterech tysięcy znaków (wliczając spacje, przecinki, kropki i tym podobne), który ma na celu sprawdzenie Waszego pisania, kreatywnego myślenia i logiki. Jedną z najtrudniejszych rzeczy w pisaniu PS to to, że piszemy o nas samych - a mówienie o sobie jest zazwyczaj dość wymagające i kłopotliwe.

Do tego, pisząc Personal Statement powinniśmy wiedzieć już, co chcemy studiować - głównym tematem Waszej pracy będzie udowodnienie (oprócz tego, że będziecie wartościowymi studentami), że nadajecie się na wybrany kierunek i potraficie połączyć umiejętności, które już posiadacie, z kierunkiem, który chcecie studiować. Dlatego ważne jest, żebyście wiedzieli już, na jakie uczelnie i kierunki będziecie aplikować - jeżeli wciąż się zastanawiacie, pomóc może Wam poprzedni post.

Jeszcze jedną rzeczą, o której musicie pamiętać, to to, że wysyłacie tylko jedno Personal Statement do wszystkich pięciu uczelni, na które aplikujecie. Dlatego osobom, które wybrały taki sam albo bardzo podobny kierunek na każdej uczelni będzie na pewno łatwiej. Jeżeli jednak chcecie aplikować na dwa (lub więcej) różne kierunki, zastanówcie się, co mają one ze sobą wspólnego i jak moglibyście ująć to w Waszym Personal Statement.



2. Jak napisać PS - przygotowania

Teraz zabieramy się za najważniejszą część - Wasze PS! Według mnie najlepszym sposobem na napisanie dobrego Personal Statement jest zaplanowanie tego, co i jak chcecie napisać. Kiedy będziecie mieli już plan, zobaczycie, że pisanie stanie się o wiele łatwiejsze! A zatem:


- po pierwsze - zastanówcie się, co według Was jest najważniejsze w zawodzie, do którego Wasz kierunek przygotowuje - czy są to umiejętności takie jak liczenie, samodzielne myślenie, komunikacja, bycie kreatywnym, wiedza (historyczna, polityczna, społeczna itd.), czy może coś jeszcze innego?
Polecam wybrać sobie 2-3 aspekty i potem uzasadnić, zgodnie z własnymi doświadczeniami i umiejętnościami, dlaczego myślicie, że są ważne i dlaczego sądzicie, że jesteście w nich dobrzy.

Na przykład, jeżeli aplikujecie na turystykę możecie stwierdzić, że najważniejsze są (według Was): umiejętność pisania, zdolności organizacyjne i kontakty międzyludzkie. Teraz wystarczy, że udowodnicie, że posiadacie te właśnie umiejętności.


- po drugie - jak połączyć te najważniejsze umiejętności z Waszymi własnymi?

Może zdawaliście podobny przedmiot rozszerzony na maturze.
A może pracowaliście już trochę i nauczyliście się tego, co trzeba.
Albo czytacie dużo książek i oglądacie miliony filmów na dany temat i jesteście nim zafascynowani.

Wszystkie odpowiedzi są dobre, bylebyście potrafili wytłumaczyć, dlaczego chcecie studiować akurat WŁAŚNIE TEN kierunek!


- po trzecie - zaplanujcie sobie, w jakiej kolejności będziecie pisać o której umiejętności, i podzielcie swoje Personal Statement na osobne paragrafy. Jeżeli będziecie mieli jasny plan i sposób działania, zobaczycie, że pisanie pójdzie Wam o wiele lepiej. O wstęp i zakończenie martwcie się na końcu - uniknijcie lampienia się na pustą kartkę godzinami i po prostu zacznijcie pisać o tym, o czym wiecie! Reszta sama przyjdzie Wam na myśl w miarę pisania :)



Pewnie brzmi to wszystko trochę zawile, dlatego spróbuję wytłumaczyć o co mi chodzi na własnym przykładzie.
W liceum byłam w klasie o profilu biologiczno-chemicznym, i na maturze zdawałam rozszerzoną biologię i angielski, podstawową matematykę i język polski. Ze względu na to, że aplikowałam na studia o profilu humanistycznym, cała moja kariera licealna, wydawać by się mogło, była niezbyt przydatna, ale - nic straconego!
W moim PS podkreśliłam to, że przedmioty, których uczyłam się w liceum, pozwoliły mi udoskonalić logiczne myślenie, pracowitość i wszechstronność, co jest niezbędne dla humanistów.
Napisałam również o tym, z czego byłam dumna - o mojej emigracji zaraz po maturze i samodzielnym życiu, i uzasadniłam, że dzięki temu jestem odpowiedzialna, lubię nowe wyzwania i łatwo się nie poddaję.
W ostatniej części mojego PS napisałam o moich planach na przyszłość i czego oczekuję od studiów - możliwości wyjazdu na wymianę i dalszego poznawania świata, w trakcie i po zdobyciu dyplomu.




Ogólnie zalecany podział Waszego Personal Statement to 70% treści dotyczącej kursu i umiejętności nabytych w szkole, a 30% tego, co robicie/liście poza szkołą. Jednak pamiętajcie - nie ma na to żelaznej zasady, każdy jest inny i najważniejsze jest, żebyście wyróżniali się na tyle, by czytający Was zapamiętał!



3. Porady stylistyczne

Wiadomo, samo napisanie PS to nie wszystko. Znacie powiedzenie: "diabeł tkwi w szczegółach"? Tak też jest z naszym Personal Statement. Jest kilka rzeczy, na które podczas edytowania ostatecznej wersji naszego PS trzeba zwrócić uwagę:


- pierwsze zdanie - zdania, takie jak "I have always wanted to study...", "I have been studying hard at high school...", czy "I have always been a great student and..." nie zadziałają na Waszą korzyść. Pomyślcie o tym - każdego roku setki tysięcy innych uczniów również pisze Personal Statements, i wszyscy mogą powiedzieć to samo! Dlatego postarajcie się, aby Wasze otwierające zdanie i wstęp były oryginalne - co wyróżnia Was od innych? Listę dziesięciu najbardziej oklepanych pierwszych zdań znajdziecie w tym artykule - radzę unikać! ;)


- bardzo, zawsze, dużo - niepoliczalność nie jest dobrą rzeczą w Waszym Personal Statement. Jeżeli często używacie słów "very much", "really", "always", to bardzo osłabia całą jakość Waszego eseju - jeżeli ktoś używa takich słów, mamy wrażenie, że nie jest w czymś zbyt dobry i dlatego stara się podkreślić to, o czym napisał. Jeżeli tak jest w Waszym przypadku, zastanówcie się, czy wybraliście dobre przykłady i argumenty.


- gramatyka, literówki i styl - kiedy skończycie już pisać, zróbcie sobie przerwę na dzień, i potem wróćcie do Waszego Personal Statement - sprawdźcie, czy wszystko brzmi, tak jak powinno i przede wszystkim, czy nie macie żadnych błędów gramatycznych lub literówek. Jeżeli nie jesteście pewni, poproście Waszych znajomych/rodziców/nauczycieli, żeby Wam pomogli. Często inni ludzie potrafią wychwycić błędy o wiele szybciej!




Więc tak to wszystko mniej więcej wygląda. Najważniejszą rzeczą jest pamiętać - nie ma tylko jednego poprawnego Personal Statement - im bardziej potraficie pokazać, że jesteście oryginalni i indywidualni, tym lepiej dla Was! I dajcie sobie czas - nie oczekujcie, że wszystko napiszecie w jeden dzień. Piszcie po trochę, a będzie Wam o wiele łatwiej nie wpaść w panikę ;)




Wiem, że dacie sobie świetnie radę i trzymam za Was kciuki!

Marta x

sobota, 17 października 2015

Nie wiem, co chcę studiować... - czyli pierwsze kroki w wyborze londyńskich uczelni

Dobry wieczór kochani!

Tak jak obiecałam, w dzisiejszym poście trochę na temat samej aplikacji na studia. Żeby Wam wszystko ułatwić, postaram się krok po kroku odtworzyć to, co ja sama zrobiłam kilka lat temu. Także dzisiaj trochę o samych początkach, czyli o tym, co trzeba zrobić jeszcze PRZED samą aplikacją na studia - wybrać kierunek i uczelnię!


1. Ale co ja w ogóle chcę studiować?

Dobra, może trochę się pospieszyłam z tymi wymarzonymi studiami - mogę się założyć, że połowa z Was nie ma pojęcia, co chciałaby studiować, wiecie tylko, że chcecie studiować w Londynie. Tak było ze mną przez całe liceum i po maturze, dlatego wyjechałam i zdecydowałam zrobić sobie przerwę od nauki. W wolnym od pracy czasie spędzałam czas na przeszukiwaniu stron różnych uczelni, kierunków jakie oferują i przedmiotów, które się na nie składają. Było to zarąbiste źródło inspiracji i myślę, że jest to dobry sposób dla każdego. 

A zatem, po kolei:

- listę wszystkich uniwersytetów w Anglii znajdziecie tutaj, na stronie Guardiana, jednej z najpopularniejszych brytyjskich gazet. Możecie obczaić, jakie miejsce dana uczelnia ma na przekroju całej Wielkiej Brytanii, a także bardziej szczegółowo, z uwzględnieniem wybranego kierunku, na przykład historii czy matematyki. 



- kiedy już znajdziecie uniwersytety, które wykładają kierunki, które Was interesują, wtedy polecam pojedynczo googlować strony uczelni i zabierać się do przeglądania ofert!

- dobrym pomysłem jest również zorganizowanie sobie osobnej listy, i zapisywanie jaki kierunek i na której uczelni Wam podpasował (zwłaszcza przydatne dla tych, którzy mają tak niesamowitą pamięć, jak ja...), czy zapisywanie odpowiednich stron do zakładek.



Tak, powyżej może wyglądać to wszystko bardzo pięknie i łatwo, ale z własnego doświadczenia wiem, że nie jest.
Jeżeli macie problem z samym zaczęciem poszukiwań - nie macie kompletnie pojęcia, co chcecie robić, nie wiecie co Was interesuje, nie macie pasji, nie macie talentu, albo interesuje Was wszystko i nic (też przeszłam każdy z tych etapów ze sto razy), to polecam:

- zapytanie Waszej rodziny, przyjaciół, czy nawet lubianych nauczycieli, o to, w czym jesteście dobrzy i w studiowaniu czego byście się odnaleźli;


I/LUB

- usiądźcie na chwilę spokojnie, odetchnijcie głęboko kilka razy, zamknijcie oczy i zastanówcie się - gdzie widzicie się za 10 lat? W biurze? W terenie? Podróżując? Pracując w grupie? Mówiąc? Będąc samodzielnym? Siedząc? Stojąc? Tworząc? Tańcząc? ...
A teraz - studiowanie czego umożliwi Wam taką właśnie pracę? Mnie to bardzo pomogło ;)



2. Okej, wiem już co chcę studiować. Co teraz?

Jeżeli znaleźliście już kierunek, który Was interesuje, teraz pozostaje Wam wybór maksymalnie pięciu uczelni, na które zaaplikujecie. To może być równie albo i nawet bardziej trudne niż wybieranie samego kierunku! 
Kilka aspektów, które polecam brać pod uwagę przy wyborze uczelni, to:

-  gdzie znajduje się Wasz kampus - czasem uczelnia reklamuje się, że posiada kampusy w centrum Londynu, ale potem może okazać się, że Wasz kierunek nauczany będzie w zupełnie innym miejscu (tak jak to ma miejsce z Westminster - kierunki z fakultetów takich jak biznes czy prawo nauczane są w centrum, ale media czy design w Harrow, czwartej strefie Londynu);

- jak będą wyglądać Wasze zaliczenia - czasem nazwy kierunków są identyczne na różnych uczelniach, ale każda ma swój własny sposób oceniania - niektóre będą miały egzaminy, inne praktyki, eseje, prezentacje itd.;

- jak oceniają uczelnię byli studenci - często na stronach uczelni znajdziecie statystyki podane przez UniStats - tutaj przykładowa ocena kierunku Communication and Society and Film and Television na Nottingham Trent University;

- co uczelnia posiada na kampusie - dobrze jest mieć uczelniany bar, sklep i inne bajery - zawsze jest w nich taniej! - a duża biblioteka i nowe komputery też Wam nie zaszkodzą;

- jeżeli macie w planach, to gdzie możecie pojechać na wymianę - niektóre uczelnie mają podpisane umowy nie tylko z Europą, ale też z Ameryką, Azją czy Australią, i często wybór kraju będzie również zależał od kierunku, który będziecie studiować. Zatem jeżeli od zawsze chcieliście jechać na wymianę  na przykład do Australii, to polecam zainteresować się tym już teraz!



3. Dobra, mam kierunek i pięć uczelni. Co teraz?

Najtrudniejsze już za Wami! Uff! 

Teraz pozostaje Wam już tylko sama aplikacja. Żeby dać Wam (i mnie) chwilę oddechu, tym zajmiemy się w następnym poście, w którym pomogę Wam napisać Personal Statement, który jest najważniejszą częścią aplikacji i który może zadecydować o Waszym być lub nie na londyńskich studiach! 

Tymczasem trzymajcie się i życzę Wam owocnych poszukiwań kierunkowych i uczelnianych! :)

środa, 14 października 2015

Powrót!

Moi drodzy!

Koniec mojej emigracji na emigracji - po ośmiu miesiącach podróży jestem z powrotem (w miarę) ogarnięta w Londynie. Rok akademicki ponownie się zaczął i dzięki temu mój dostęp do internetu, jak i strefa czasowa się polepszyły ;) 

Zatem wracam do blogowania. W Waszych mailach dostaję dużo pytań na temat aplikacji na londyńskie uczelnie - jak znaleźć dobre uniwersytety, jakie są wymagania, co trzeba zdawać na maturze, jak napisać Personal Statement, jak aplikować, jak zapłacić za studia... Pytań jest mnóstwo i, skoro termin aplikacji jest coraz bliżej (15 stycznia 2016), w następnych postach zajmę się procesem aplikacyjnym i go Wam przybliżę i, miejmy nadzieję, ułatwię. 

Aplikacja na studia w Londynie nie jest wcale trudna, tylko trochę inna od tej w Polsce, dlatego może wydawać się przytłaczająca. Także nie martwcie się, wszystko jest w Waszym zasięgu, musicie tylko zaznajomić się z angielskim systemem! 

Nowe posty zaczną pojawiać się jeszcze w tym tygodniu. Stay tuned! 



czwartek, 19 marca 2015

Nowości

Kochani!

Ze smutkiem jestem zmuszona zawiesić bloga na kilka miesięcy. Jestem na wymianie za granicą i niestety nauka i praca zajmują mi o wiele więcej czasu niż się spodziewałam. Do Londynu wracam w sierpniu, także obiecuję nowe letnie posty!

Tymczasem jeżeli macie jakiekolwiek pytania - wiem, że termin ostatecznego wyboru uczelni zbliża się wielkimi krokami - piszcie do mnie na marta.zajac@my.westminster.ac.uk i postaram się pomóc.

Życzę Wam wszystkim powodzenia przy wyborze londyńskich uczelni i do usłyszenia niedługo!


piątek, 6 lutego 2015

Oysterka i te sprawy.

Siema kochani!

W niektórych mailach pytacie mnie o transport w Londynie i myślę, że jest to dobry temat do poruszenia na blogu. Dlatego też w dzisiejszym poście ogarniemy kilka rzeczy: co to jest karta Oyster i jak jej używać, ile będą Was londyńskie podróże kosztować i, oczywiście, jak przy tym wszystkim zaoszczędzić. No to jedziemy!


1. Oysterka


Pierwszą i najważniejszą rzeczą, której potrzebujecie, żeby swobodnie poruszać się po Londynie, jest karta Oyster. Wygląda ona tak:





i możecie ją zakupić na stacjach metra lub w niektórych sklepach. Kosztuje £5, ale nie tracicie tych pieniędzy - zostają one użyte jako kredyt na Waszej karcie, czyli tak naprawdę Oysterkę dostajecie za darmo! Tutaj macie filmik, który pokazuje jak to wygląda w prawdziwym świecie: 







To nie koniec. Jeżeli zostaliście już przyjęci na uczelnię, możecie zaaplikować o studencką Oysterkę, dzięki której zaoszczędzicie 30% na biletach tygodniowych, miesięcznych i rocznych. Aplikujemy TUTAJ, na stronie Transport for London (TfL) - zakładamy konto, wypełniamy formularz aplikacyjny, płacimy £10 i ta-da! Czekamy na kartę :)


2. Ceny

Jeżeli chodzi o koszty różnych biletów - tak jak pisałam w jednym z poprzednich postów (o tu), Londyn podzielony jest na dziewięć stref. W zależności od tego, przez ile przejedziecie i w których godzinach, koszty będą się różnić. Żebyście mniej więcej wiedzieli ile co wynosi, tak wygląda tabelka z niektórymi cenami: 





Mam nadzieję, że się nie przeraziliście ;) i już tłumaczę, o co chodzi. 

Mamy dwie opcje korzystania z transportu - Pay As You Go albo Travelcards. Ta pierwsza to doładowywanie Oysterki za, na przykład, £20, i korzystanie z tej kwoty kiedy chcemy - jest to dobra opcja dla turystów i ludzi, którzy korzystają z transportu dość rzadko - bilety tygodniowe czy miesięczne im się nie opłacają. Druga opcja - Travelcards, czyli po prostu bilety okresowe - będzie odpowiadać osobom, które podróżują codziennie. 
Ja na przykład korzystam z biletów tygodniowych (jeszcze lepiej byłoby korzystać z miesięcznych czy rocznych) na strefy od 1 do 4. Gdybym nie miała zniżki studenckiej, płaciłabym £45 tygodniowo, na szczęście podróże kosztują mnie (tylko) £35,60. 

Powyższe ceny mogą zawrócić w głowie, zwłaszcza jeżeli przeliczy się funty na złotówki. Jednak pamiętajcie, że jeżeli będziecie wystarczająco sprytni, to będziecie podróżować mało lub wcale - wystarczy znaleźć mieszkanie i/lub pracę w pobliżu Waszego uniwersytetu. Wtedy będziecie mogli używać Oysterki tylko na wycieczki do centrum ;) I, jeżeli będziecie pracować, te ceny nie będą Was aż tak razić.


To tyle jeżeli chodzi o technikę, a w następnym poście zajmiemy się praktyką - dam Wam kilka wskazówek na łatwe i przyjemne poruszanie się po Londynie. Zgubić się jest nietrudno, dlatego dobrze byłoby, żebyście wiedzieli co robić, jeżeli wyładuje się Wam telefon albo zostawicie gdzieś mapę... Do zobaczenia!

piątek, 16 stycznia 2015

Jak przeżyć finansowo - imprezy, praca i stypendia.



Cześć kochani!

Po prawie miesięcznej przerwie świątecznej wypełnionej pisaniem esejów i raportów, wreszcie wracam do blogowania. W dzisiejszym poście poruszymy temat londyńskich finansów. Londyn jest jednym z najdroższych miast na świecie i wiem, że może być to trochę przerażająca perspektywa, ale, jak to mówią, strach ma wielkie oczy ;). Zaraz opowiem Wam czy można (MOŻNA!) i jak poradzić sobie finansowo podczas studiów w Londynie. Najpierw jednak przedstawiam Wam wywiad z Ralucą z Konstancy w Rumunii, która ma swój sposób na londyńskie oszczędności:







Imprezy 

Myślę, że drinki w domu przed wyjściem na imprezę są nie tylko (studenckim) zwyczajem w Wielkiej Brytanii, ale jednak w Londynie są praktycznie obowiązkowe, a to dlatego, że:

  • piwo w sklepie na rogu kosztuje £1 - w klubie w centrum możecie zabulić nawet £5;
  • wino (które da się wypić) kosztuje mniej więcej £7-8 za butelkę w sklepie, w restauracjach od £15 wzwyż;
  • wódka i inne specjały wysokoprocentowe kosztują (nie płaczcie) około £15 za pół litra w sklepie. W klubie w centrum możecie zapłacić nawet £5 za 1 kieliszek, a o cenie samej butelki już może lepiej nie wspomnę.
Do tego dochodzą opłaty za wstęp - w weekendy może to być nawet £20 funtów... 

Z własnego doświadczenia: z wyżej wymienionych powodów osobiście rzadko imprezuję w centrum Londynu - nie dość, że jest drogo, to nie za bardzo przepadam za atmosferą w niektórych miejscach, no i często żeby wrócić do domu trzeba jechać dwoma albo i trzema autobusami nocnymi. Jedynym miejscem w centrum którego nigdy sobie nie odmówię jest Heaven - dwupiętrowy gejowski klub, gdzie, jeżeli załatwicie sobie wcześniej wejściówkę, wstęp kosztuje £1, jest mega pozytywny klimat, no i impreza trwa do 5 rano, więc do domu można już wracać pierwszym metrem ;). Poza tym, taniej i, jak dla mnie, ciekawiej, jest imprezować w innych dzielnicach: Dalston na wschodzie, Camden na północy czy Brixton na południu.


Praca 

Powyższe liczby mogą wydawać się kosmiczne, zwłaszcza jeżeli przeliczymy funty na złotówki. Jednak jeżeli podczas studiów będziecie pracować (co jest możliwe na wielu kierunkach - na uczelni zazwyczaj spędza się około 15-20 godzin tygodniowo), londyńskie ceny nie będą już tak przerażające. Minimalna stawka zależy od miejsca pracy i Waszego wieku - jeżeli macie 18-20 lat, niektórzy pracodawcy za godzinę zapłacą Wam £5.13; w innych miejscach dostaniecie £6.50, co jest minimalną stawką za godzinę dla osób powyżej 21 roku życia, nieważne gdzie. Do tego, jeżeli będziecie pracować w restauracji, dochodzą napiwki i możecie wyciągać nawet £10-11 na godzinę (plus macie jedzenie za darmo!). W barach również dochodzą napiwki, jednak mniejsze - możecie spodziewać się około £8 na godzinę, nocnych zmian i darmowego alkoholu. Jeżeli chodzi o sklepy z odzieżą, każda sieciówka ma inne stawki, najczęściej jest to około £7 na godzinę. Mam jednak dobre wieści - jeżeli jesteście uzależnieni od zakupów, praca w odzieżówce to właściwy wybór - w większości dostaniecie zniżki, w GAPie nawet 50%!



Stypendia i pożyczki

Jak już pisałam w poprzednich postach, do Londynu wyjechałam dwa lata przed zaczęciem studiów, w ciągu których pracowałam jako kelnerka. Wpadłam niestety w londyński szał zakupów i, zamiast oszczędzać, kupiłam sobie chyba więcej ciuchów niż miałam przez całe życie przed wyjazdem. Na szczęście okazało się, że nie muszę przez to głodować poczas studiów, ponieważ, oprócz pożyczki na czesne (Student Fee Loan), dostałam dwa dodatki od brytyjskiego rządu na koszty życia: tak zwany Maintenance Loan, który jest zwrotny i może wynosić nawet ponad £5000 za rok, oraz Maintenance Grant, czyli stypendium, które jest bezzwrotne i wynosi około £3000 za rok. Są jednak dwa warunki, które musicie spełnić, żeby je otrzymać:
  • musicie mieszkać i pracować w UK przed 1-ym września danego roku akademickiego, najlepiej kilka miesięcy przed - wakacyjna praca w Londynie pasuje idealnie!
  • musicie wykazać, że Wasi rodzice nie zarabiają wystarczająco dużo żeby wspierać Was finansowo podczas studiów. To nie powinno być trudne, zwłaszcza po przeliczeniu złotówek na funty.

Informacje na temat aplikacji znajdziecie na stronie organizacji, która zajmuje się pożyczkami - Student Finance England, oraz na innych stronach, takich jak polska Studiuj w UK czy angielska Save the Student.



Do powyższych dochodzą również stypendia z uczelni. Każda ma swój system, na przykład na mojej o dofinansowanie można samodzielnie aplikować do kwietnia (5 miesięcy przed zaczęciem roku szkolnego), i jest ich kilka rodzajów - socjalne, za osiągnięcia, dla osób niepełnosprawnych i inne. Do tego, jeżeli po zakończeniu roku macie najlepsze wyniki w klasie, uczelnia przyznaje Wam nagrodę w wysokości £1000. Polecam także branie udziału w różnych konkursach związanych z Waszym kierunkiem - w UK jest ich mnóstwo, często z nagrodami pieniężnymi - trzeba tylko się zainteresować. Kilka opcji macie!


Dla samodzielnych

Dla osób, które nie będą w stanie przyjechać przed studiami do pracy i/lub wątpią, że będą mogły dostać powyższe wsparcie - utrzymanie się w Londynie dzięki samej pracy, bez pomocy finansowej od rodziców podczas studiów jest możliwe, ale trudne. Licząc na moim przykładzie: miesięcznie za mieszkanie płacę £500 funtów, transport £120 (przez to, że mieszkam i studiuję w dwóch różnych stronach Londynu - sprytniejsi ode mnie mogą mieszkać, pracować i studiować w jednej okolicy i być £120 do przodu), telefon £20, jedzenie około £200 - razem £840, bez żadnej rozrywki. Jeżeli pracuję 25 godzin tygodniowo, to jestem w stanie zarobić około £1000 miesięcznie - zarabiam około £10 na godzinę, co jest akurat bardzo pomocne. Także teoretycznie utrzymanie się samemu jest możliwe, ale musielibyście przygotować się na baaaardzo  (naprawdę baaaaardzo) ciężką pracę. Tak wyglądało moje pierwsze pół roku studiowania, zanim dostałam Maintenance Loan i Grant - przeżyłam, ale raczej zbyt serdecznie nie polecam.


Zatem moja rada to - zacznijcie planować wyjazd na kilka miesięcy przed studiami, umożliwi Wam to zaaklimatyzowanie się przed rozpoczęciem roku szkolnego i prawdopodobnie pomoc finansową od brytyjskiego rządu. Jeżeli nie jesteście pewni czy się załapiecie, napiszcie do Student Finance England - na pewno rozpatrzą Waszą sytuację i określą, jakie warunki musicie spełnić. Strony pomagające w aplikacji, takie jak Studiuj w UK, też na pewno rozjaśnią Wam sytuację. Poza tym, ja również służę pomocą - jeżeli macie jakiekolwiek pytania, piszcie na marta.zajac@my.westminster.ac.uk :). Do usłyszenia!